20 lat w Chinach

Wpis

wtorek, 06 grudnia 2011

Nanjing - 南京

07 10 2011 r. - Piątek

            W Pekinie niestety musieliśmy odebrać nasze walizki, nie chciały same lecieć dalej :( Odbiór bagażu poszedł sprawnie, więc ok. godz. 6:00 byliśmy już w hali lotniska. Zlokalizowaliśmy nasze stanowisko odpraw, lecz dowiedzieliśmy się, że lot do Nanjing będzie odprawiany dopiero od godz. 8:30. Chcąc nie chcąc udaliśmy się na poszukiwanie jakiegoś spokojnego miejsca na przeczekanie tych pozostałych dwóch godzin do odprawy...

         Znaleźliśmy niewielką herbaciarnię-kawiarnię w hali lotniska. Trochę po angielsku, trochę na migi zamówiliśmy kawę i colę. Spragnieni byliśmy trochę, więc wypiliśmy nasze napitki dość szybko. Nie wypadało siedzieć przy pustym stole, więc zamówiliśmy po raz kolejny, Julia – herbatę, ja – kawę, do tego dodatkowo jakieś chińskie ciastka, jedno na podobieństwo szarlotki, drugie – pączka. Przy tych słodkościach i napojach dotrwaliśmy jakoś do 8:15 po czym udaliśmy się na miejsce odprawy. Mimo długiej kolejki, oddanie bagaży i odbiór kart pokładowych poszedł bardzo sprawnie. Około 8:45 staliśmy już w kolejce do bramek z wykrywaczami metali i kontrolą osobistą. Kontrola osobista podobna do polskiej, także nie wolno przenosić napoi i wszystkich rzeczy zabronionych podczas kontroli na Okęciu. Zdziwiło nas tylko, że odbierano tu nawet zapalniczki. Próbowałem przemycić jedna :) niestety nadaremno. Kontrola osobista nie dała jej szansy ;)

         Po przejściu kontroli pozostało nam już tylko oczekiwanie na wpuszczenie nas do samolotu odlatującego do Najing. Fakt ten nastąpił około pół godziny przed odlotem czyli około godz. 10. Punktualnie o godz. 10:30 wyruszyliśmy w ostatni etap naszej podróży. Samolotowej podróży.

           Godz. 12:07 – Nanjing, po chińsku - 南京 czyli Nánjīng. Wylądowaliśmy kilka minut przed czasem. Lot minął spokojnie. Julia prawie cały przespała na moim ramieniu. Prawie, bo była przerwa na lekki posiłek. Po wyjściu z samolotu udaliśmy się do punktu odbioru bagaży. Nasze bagaże doleciały całe i zdrowe i prawie w całości owinięte folią z Okęcia. Ta folia to jednak niezły wynalazek, bez niej nasze walizki byłyby w Nanjing nie do poznania. Z bagażami, już bez żadnej ich kontroli (z racji tego, że lot wewnątrzkrajowy) udaliśmy się ku wyjściu. W hali przylotów od razu znaleźli nas nasi chińscy opiekunowie – miła dziewczyna o angielskim imieniu Lizzy i kierowca o imieniu niezidentyfikowanym przez nas do dziś. W każdym razie brzmiało ono jak Mr. Wu, Mr. Łu, Mr. Hu lub jakoś tak podobnie ;) Przywitaliśmy się i dość szybko udaliśmy się do samochodu, a nim do hotelu. Lizzy powiedziała nam, że w pierwszy dzień nie będą nas nigdzie włóczyć mamy po prostu zostać w hotelu i wypocząć. Niezmiernie ucieszyła nas ta wiadomość, bo zmęczeni byliśmy ponad normę. Zakwaterowano nas w hotelu ‘City Inn’ na 6 piętrze w pokoju 603. Mimo zmęczenia postanowiliśmy z Julią się nie kłaść do wieczora żeby jakoś powoli przestawić nasze organizmy na chiński czas. Zrobiłem więc sobie w pokoju kawę po wypiciu której udaliśmy się na spacer – rekonesans, najbliższej okolicy hotelu w Nanjing. Była godz. około 16. Jako, że lubimy spacerować, to rekonesans wyszedł nam około 3 godzinny. Pierwsze wrażenia z Chin – niesamowite. W Polsce – chyba wszyscy – jesteśmy przyzwyczajeni do innego porządku. Ciężko to opisać, ale spróbuję po kolei, lecz już w następnym wpisie... :)


Wejście do hotelu 'City Inn' w Nanjing.

 

Wnętrze hotelu 'City Inn'.

 

Widoki z hotelowego okna.


Jeśli macie jakieś pytania dotyczące wpisu, zadawajcie je w komentarzach, na wszystkie postaramy się odpowiedzieć.
Julia i Patryk

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
20_lat_w_chinach
Czas publikacji:
wtorek, 06 grudnia 2011 16:55

Polecane wpisy

Trackback

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny



free counters
Free counters






stat4u